wtorek, 15 grudnia 2015

Kolejny grudniowy dzień.
 Nastrojowy, już prawie świąteczny. Za oknem   sypie drobniutki ale jednak śnieg.
Aura raczej mało grudniowa,  jakby wczesnowiosenna.
Ale koty chyba czują , że to raczej inna niż wiosenna pora roku. Wtulają się w każdy możliwy kąt, szukają miejsca na wypadek chłodniejszych , mroźnych dni. 
Nie było mnie tu prawie rok. 
Powinnam napisać , że nie wiem kiedy to minęło. 
Ale wiem.
 Starałam się żyć uważnie, nie rozmieniać czasu na drobne. Starałam się dostrzegać piękno każdej z pór roku.
Dużo trudniej było z mijającymi dniami :) ale przy odrobinie wysiłku i świadomości udawało mi się naprawdę "pozmywać naczynia" czy "napić się herbaty ". 
Nad byciem "tu i teraz" pracuję każdego dnia. Nie jest to praca łatwa, ale warta wysiłku.
Dzięki niemu , każda z minut , każda z chwil potrafi wydłużyć się w nieskończoność.
























poniedziałek, 19 stycznia 2015

Nasze zwierzaki

Uczą cierpliwości, opanowania, czułości.
Nie podejrzewałam siebie o tyle zaangażowania i taką do nich miłość.
Zależne całkowicie od nas , bezwarunkowo kochają.
Mimo , że czasem zwariowane i nieposłuszne dają mnóstwo ciepła i  radości.
Kolega poniżej - Stuart , jako że przyszedł do nas ostatni i to nie dawno, siłą rzeczy jest w centrum zainteresowania.
Ale są jeszcze dwa koty Pijoł i Ptysia , które z nową sytuacją i domownikiem radzą sobie jak mogą:))
No i  rybka Maciek, pływający sobie nieświadomie w otchłani akwarium :)












Miłego poniedziałku!

środa, 14 stycznia 2015

Czas pędzi jak zwariowany. 
Oczekiwanie zmienia się niepostrzeżenie w fakt, po czym w mgnieniu oka jest już po wszystkim.  
Wydaje się czasem jakby to coś , na co tak czekaliśmy wcale nie nastąpiło.
Wszystko zlewa się w całość.
Dopiero ubierałam choinkę, dziś już przyszedł moment aby pochować bombki na strych.
Kiedyś czekało się "aż " do Trzech Króli.
Teraz też, tylko to "aż " zamieniło się w ułamek sekundy.
Czas , który parę lat temu rozciągał się w nieskończoność, kurczy się powolutku z roku na rok coraz bardziej.
"To też minie" mawiają buddyści.
Wiem , tylko czemu tak szybko.

Banalne, ale zostają zdjęcia, te na papierze i te w głowie.
Zapachy, skojarzenia, smaki.


Święta to dzieciństwo, powrót do świata baśni.
A jeśli tak to Wrocław.
I to z nim one mi się kojarzą






A w nowym roku do naszej szóstki dołączył nowy członek rodziny:))














środa, 10 grudnia 2014

Czy u Was też leciutko posypało?? Jest cudnie:))




                                                                         

wtorek, 9 grudnia 2014


Czas oczekiwania na święta się zaczął.
Domy przystrojone, listy prezentów spisane.
Terminy odwiedzin umówione.
Na parkingach przed centrami handlowymi coraz ciaśniej.
Wszędzie zaczyna błyszczeć a z radia George Michael przypomina nam, żebyśmy się pośpieszyli bo 24 grudnia tuż tuż.
A ja nie chcę się śpieszyć, przepychać i szaleć.
Ascezy uprawiać nie będę :)
Upiekę pierniki, jakąś bluzkę sobie kupię na sylwestra i może tusz do rzęs , bo mi się kończy.
O najbliższych tez nie zapomnę:)
I o tych "dalszych" zupełnie nieznajomych, którym nie jest kolorowo.
Chcę jednak być świadoma i nie wpaść w wir przedświątecznych stereotypów.
Czy mi się uda, nie wiem ale tak sobie dziś postanawiam:))


Miłego dnia!
















środa, 3 grudnia 2014




Nie wiedziałam, że jest tak chory.
Śliczny , uśmiechnięty, w wieku mojego synka. 
Mama nigdy się nie żaliła, nie epatowała smutkiem . 
Może dlatego, że nie miałyśmy okazji porozmawiać poza murami szkoły muzycznej.
Potrzebuje pomocy. Jutro my możemy jej potrzebować.




czwartek, 20 listopada 2014

Jeśli nie masz rzeczywistych powodów aby się nie uśmiechać, nie rozumiem dlaczego tego nie robisz:)
 Słowa gdzieś przeczytane i wyryte w pamięci.
Odezwały się dzisiaj gdy ciężka głowa nie chciała podnieść się z poduszki.
Uświadomiły, że ciemny i zimny poranek to żaden powód , żeby od rana obrażać się na rzeczywistość.
A może taki ponury, jesienny początek dnia jest właśnie po to aby przed obudzeniem dzieci do szkoły, mocno się do nich przytulić pod cieplutką kołdrą.
Zrobić im pyszne kakao i pomyśleć jakie to szczęście , że są.
Schodzę na dół z uśmiechem, koty plączą się niemiłosiernie między nogami, nie podarują dopóki michy nie będą pełne:)
 Włączam żółte, ciepłe światło, którym wypełnia się cała kuchnia.
Zapach kawy, mięciutki szlafrok.
Mam jakieś pół godziny tylko dla siebie.
Siadam w fotelu i każdy łyk ciepłego , aromatycznego napoju, wypełnia mnie spokojem i wiarą, że ten dzień przyniesie coś dobrego.
I nie myślę tu o wygranej na loterii ale o uśmiechu moich dzieci, o braku złych wiadomości, o smacznym obiedzie, o spokojnym wieczorze z czytaniem bajek na dobranoc i o dobrej cichej nocy, podczas której będę mogła się wyspać aby jutro znów móc się uśmiechać.




















poniedziałek, 17 listopada 2014

Zrobiłam to!


Swoją przygodę z jogą zaczęłam jakieś 5 lat temu, w trudnym dla siebie okresie.
W momencie, w którym doszłam do "ściany" i nie mogłam znaleźć drzwi.
Taką furtką a może i szeroką bramą stał się kontakt z filozofią buddyzmu, medytacją i jogą właśnie.
Buddystką nie zostałam, bo i nie taki cel mi przyświecał:))
Medytacji , uważności i jogi uczę się ciągle i myślę, że to praktyka na całe  życie.
To wszystko tak ładnie wygląda tylko na zdjęciach takich jak to.



Piękna pani w kwiecie lotosu albo w pozycji drzewa a wokół cudowny widok na góry czy zachód słońca.
Joga jednak jak i medytacja to ciężka praca, wymagająca regularności, praktyki a co za tym idzie wielkiej samodyscypliny.
To praca nad i ze sobą samym, często w warunkach bardzo odległych od tych jakie widać na pięknych obrazkach.
"Ćwiczę trwanie wobec tego czego nie chcę, ćwiczę bezruch, który nie jest martwy. Ćwiczę dystans, spokojne, zewnętrzne spojrzenie na własną niewygodę, agresję, lęk. Ćwiczę jogę tak, jakbym ćwiczyła życie."
To słowa Natalii de Babaro, które są kwintesencją tego czym jest joga.

Joga to jednak wysiłek, który warto podjąć bo przynosi ogromne korzyści:)
Cieszę się więc , że zrobiłam ten krok i poszłam na studia podyplomowe "relaksacja i joga" na warszawskim AWF. Byłam na zajęciach w miniony weekend i wygląda to bardzo interesująco i obiecująco. Takie akademickie i naukowe podejście do jogi, do tego jak działa na nasze ciało i psychikę.
To spojrzenie od strony naukowej pozwala jogę trochę "odtajemniczyć" i tym samym zachęcić ludzi sceptycznie do niej nastawionych. Cieszę się bardzo na te studia. Nie wiem co mi dadzą, co przyniosą, nigdy nie robię takich założeń, bo skąd mogę wiedzieć w jakim miejscu życia będę za półtora roku:)
Wiem jednak, że będą ciekawym doświadczeniem:)
Miłego poniedziałku:))




...